HISTORIA POWSTANIA CENTRUM EWANGELII

Centrum Ewangelii swój początek ma w marzeniach, jakie nosiłem w sercu o założeniu kościoła. Było to marzenie o kościele, który spełnia następujące ideały:

  1. Kościół, który jest pełen radosnej i zwycięskiej chwały dla Boga. Szczerze wierzę, że taka jest biblijna idea oddawania chwały Bogu. Ludzie wierzący spotykają się po to, aby świętować swoje zbawienie i robią to ekspresyjnie, śpiewając, wykrzykując, klaszcząc i tańcząc. Taka chwała jest też demonstracją wobec środowiska, że Jezus zwyciężył i jako zwycięzca panuje.

  2. Kościół, który jest ciągle otwarty na współczesne poruszenie Ducha Św. Duch Święty ciągle działa i to wymaga od kościoła ciągłej gotowości do zmian. Tak więc marzyłem o kościele, który nie jest nastawiony na zachowanie swojego status quo opartego na przeszłości i zachowywaniu wypracowanych przez siebie zwyczajów, ale znajduje się ciągle w procesie reformacji, będąc wrażliwym na prawdy jakie współcześnie Duch Święty odnawia lub objawia z Biblii.

  3. Kościół, w którym doprowadza się ludzi do osobistej relacji z Bogiem i do znajomości Bożego Słowa, ucząc ich, aby w oparciu o to podejmowali samodzielnie decyzje dotyczące ich życia. W Biblii są bardzo jasno sprecyzowane istotne zagadnienia. Są też sprawy drugorzędne, w których Biblia dopuszcza kierowanie się swoim sumieniem. Tak więc w kościele nie ma potrzeby tworzenia szczegółowego kodeksu postępowania. Dojrzałość wierzących objawia się w umiejętność akceptowania i szanowania osobistych poglądów.

  4. Kościół, który jest ośrodkiem rozkrzewiania ewangelii w swoim środowisku i który też dla tego celu ciągle poszerza granice swojego wpływu.

Ponieważ w tamtym czasie, kiedy te marzenia wzrosły, byłem jednym z pastorów w zborze Kościoła Zielonoświątkowego Dobra Nowina w Głogowie, przywództwu tego zboru przedstawiłem projekt powołania nowej wspólnoty zielonoświątkowej w Głogowie. Po serii spotkań i rozmów, na różnym szczeblu, otrzymałem od przywództwa Dobrej Nowiny i ogólnopolskich władz Kościoła Zielonoświątkowego zgodę na realizację tego projektu.

Pierwsze nabożeństwo Centrum Ewangelii odbyło się 18 października 1992 roku w auli Szkoły Muzycznej w Głogowie. Uczestniczyło na nim ok. 100 osób, z czego 50 zadeklarowało swoją przynależność do Centrum Ewangelii.

Przez pierwsze miesiące funkcjonowanie nowo powstałej wspólnoty opierało się na dwóch rodzajach spotkań. W niedzielę nabożeństwo z uwielbieniem i inspirującym kazaniem w Szkole Muzycznej, a w tygodniu spotkania w małych grupach domowych. Po dwóch miesiącach postanowiliśmy wprowadzić dodatkowe wspólne spotkanie w tygodniu, w celu systematycznego nauczania Biblii. Spotkania te odbywały się w czwartkowe wieczory w sali Szkoły Życia przy ul. Słowiańskiej. Mieliśmy więc trzy rodzaje spotkań w trzech różnych miejscach.

Taka sytuacja skłoniła nas do coraz śmielszego myślenia o posiadaniu własnego budynku. Był rok 1993. Czas, w którym dla wielu firm państwowych rozpoczął się proces prywatyzacji, przekształcania w spółki lub likwidacji. Wiązało się to z częściową lub całkowitą wyprzedażą majątku. Jedną z takich firm było Głogowskie Przedsiębiorstwo Budowlane, które wystawiło do sprzedaży między innymi budynek swojego klubu i archiwum przy ulicy Mickiewicza. Stwierdziliśmy, że jest to dobre miejsce dla nas i złożyliśmy swoją ofertę do przetargu. W dniu przetargu okazało się, że byliśmy jedynymi oferentami. Cóż z tego, kiedy przetarg nie mógł być uznany za ważny, ponieważ nie dysponowaliśmy kwotą na wpłacenie wadium. Przetarg uznano za nieważny i podjęto decyzję o rozpisaniu nowego. O jego dacie mieliśmy dowiedzieć się z gazet. Rozpoczęliśmy zgromadzanie pieniędzy na wadium. Według tamtejszego nominału potrzebowaliśmy na to 70 milionów. Chrześcijanie z Centrum Ewangelii wykazali się niezwykłą ofiarnością i determinacją. Ludzie oddawali swoje oszczędności, biżuterię, brali pożyczki, a byli też tacy, którzy oddali uskładane pieniądze na samochód. W taki sposób zgromadziliśmy wymaganą kwotę i przystąpiliśmy do przetargu. Ponieważ zdawaliśmy sobie sprawę, że możemy ponownie być jedynymi oferentami postanowiliśmy złożyć niższą ofertę od wywoławczej tj. 500 milionów zamiast 700. Tak też się stało. Komisja przyjęła naszą ofertę. Uzgodniliśmy warunki spłaty należności w trzech ratach do końca 1993 roku. Do dziś nie potrafię wytłumaczyć jak to się stało, że spłaciliśmy tą kwotę. Należy zaznaczyć dwie rzeczy. Ta kwota była dla nas wielkim wyzwaniem, przekraczającym nasze naturalne możliwości i że spłaciliśmy ją w oparciu o własną ofiarność, bez żadnej pomocy z zewnątrz.

W lutym 1993 roku budynek został oddany do naszej dyspozycji. Jego stan techniczny pozwalał na organizowanie nabożeństw. Problemem było jednak to, że nie było w nim krzeseł. Na pierwsze nabożeństwa ci, którzy chcieli siedzieć przynosili własne taborety. Był to czas, kiedy Polskę opuszczała Armia Radziecka. Pewnego dnia pod nasz budynek zajechał samochód ciężarowy załadowany krzesłami kinowymi. Byli to radzieccy żołnierze stacjonujący we Wrocławiu. Opuszczali jednostkę i sprzedawali, co się da. Nie wiem skąd się dowiedzieli o nas, ale przywieźli nam krzesła z kina, jakie mieli w jednostce. Za symboliczną kwotę przywieźli nam dwa ciężarowe samochody krzeseł. Krzesła te służyły nam przez 12 lat.

Inną ciekawostką z tego okresu jest sytuacja z ogrzewaniem. Budynek był podłączony do ogrzewania miejskiego. W sytuacji, kiedy wszystkie pieniądze musieliśmy przeznaczać na spłatę budynku, nie byliśmy w stanie w sezonie grzewczym płacić za ciepło. Postanowiliśmy odłączyć się od ogrzewania dostarczanego przez ZEC. Pewna osoba z kościoła kupiła dwa piecyki na butle z gazem i pożyczyła nam na okres zimowy. Należy zaznaczyć, że nasza sala nabożeństw liczy ok. 200 m2 i ciepło wydawane przez te piecyki po prostu ginęło. Przetrwaliśmy tak dwie zimy. Spowodowało to kilka zabawnych sytuacji. Pewnego razu osobie, która sprzątała budynek zamarzła woda na posadzce. Ludzie siedzieli na nabożeństwach w kurtkach, a pewnego razu w czasie głoszenia kazania z ust leciała mi para.

Przez kilka lat nie mogliśmy opanować jednej sprawy. W czasie ulew deszczowych woda cofała się przez kanalizację i wybijała w piwnicy budynku, gdzie posiadamy pomieszczenia dodatkowe, kuchnie, salki do zajęć z dziećmi i biuro. Czasami w nocy musieliśmy przyjeżdżać do budynku, aby wiadrami wynosić z niego wodę.

Obecnie są to tylko wspomnienia. Budynek jest w większej części odnowiony i cały czas są wykonywane nowe prace. Dużą zachętą dla nas była ofiara, jaką przekazał na odnowienie budynku pewien chrześcijanin ze Szkocji. Ani on nie zna nas, ani my nie znamy jego. Otrzymał newsletter od misjonarza, który regularnie odwiedza nasz kościół. W tym newsletterze znajomy misjonarz opisał swoją wizytę u nas. Wspomniał, że jesteśmy kościołem spotykającym się w budynku, który kiedyś służył na zebrania partyjne i różne imprezy rozrywkowe. Człowiek ów czytając to odczuł, że Duch Święty inspiruje go do złożenia ofiary na odnowienie tego budynku.

W kwietniu 2005 roku odbywała się u nas konferencja pod hasłem "Biznes w Królestwie Bożym". Uczestnicy tej konferencji zebrali ofiarę na zakup nowych krzeseł. Tego typu wydarzenia, których było więcej, są mocnym potwierdzeniem dla mnie, że za powstaniem i działaniem Centrum Ewangelii stoi Bóg.

W pierwszych dwóch latach istnienia, czyli 1992-1994, Centrum Ewangelii doświadczyło najbardziej dynamicznego wzrostu. Z 50 osobowej grupy wzrośliśmy do ponad 100. Lata 1995 i 1996 to okres wielkiego duchowego ożywienia połączony z intensywnymi manifestacjami Ducha Św. Najtrudniejszy okres, jaki przeżyliśmy to lata 1997 do 1999. W tym okresie nastąpił kryzys w przywództwie, największy odpływ ludzi z Centrum Ewangelii przy prawie zerowym przyroście. Od 2000 roku następuje systematyczna odbudowa. Zaczęliśmy doświadczać regularnego wzrostu. Ukształtowało się kilka służb. Została na nowo zdefiniowana wizja i jest wypracowywana świadoma strategia funkcjonowania kościoła.

Pastor Mirosław Szatkowski